…
Długo się zabierałem do uruchomienia tej strony. No, ale po kilku falstartach, w końcu się “udało”.
Wielka woda 2010 – Sandomierz.
Impulsem, stała się potrzeba pokazania zdjęć i podzielenia się tragicznym obrazem, jaki zobaczyłem w przedostatni weekend. Na drodze wielkiej wody, jaka nawiedziła Polskę w maju, znalazł się prawobrzeżny Sandomierz. Tak się składa, że jestem z tym miastem związany emocjonalnie, ale nie tylko. Często w nim kiedyś bywałem, lubię go, i mam tam kilku znajomych. Poza tym, sandomierska starówka jest po prostu przepiękna. Wyruszyłem do Sandomierza w nocy, z piątku na sobotę, 22 maja, czyli w trzecią dobę po przerwaniu wałów. Jedyna przejezdna droga z Zamościa, prowadziła przez most w Annopolu, a potem przez Ożarów (przez Zawichost – droga zamknięta). Wjeżdżałem więc do Sandomierza od zachodu, i od tej strony, żadnej powodzi nie dojrzałem. Zaparkowałem przed Bramą Opatowską i poszedłem w stronę skraju skarpy wiślanej.
Zależało mi na panoramie, na tle wschodu słońca. Niestety, Słońce wschodziło wschodziło “za bardzo” z kierunku północnego, jednak to, co zobaczyłem, przerosło moją wyobraźnię…
____________________________________________________________________________


